sobota, 2 lutego 2013

Szymborska - poetka prostego słowa

Tak, to odczułem najpierw - prostotę. Piękną, lekką prostotę słów, które obsiadały strukturę wiersza jak małe ptaki, jak kolorowe kolibry. Czasem wydawało się, że prostota zamienia się w zwyczajność, a brak rygoru ciąży ku brakowi porządku - ale nie, po zagłębieniu się w wiersz natychmiast pojawiał się kształt myślowy, a jeszcze wyraźniej uczuciowy, emocjonalny, objawiało się piękno. To było jak przejście od kolorowych kropek offsetu do obrazu, na który się składały, oglądanego z pewnej odległości, kiedy kształty i barwy zajmują swoje miejsca i organizują wyższy poziom przekazu.

Jakże inna jest ta poezja od ciężkiej i mesjanistycznej powagi Miłosza czy rebusologii Różewicza, może już w swojej założonej konstrukcji (nie treści) bardziej przypomina dzieła ks. Twardowskiego. Czasem te barwne słówka dają iście wirtuozerski popis:

Koloratura

Człowieka przez wysokie C
kocha i zawsze kochać chce,
dla niego w gardle ma lusterka,
trzykrotnie słówek ćwiartki ćwierka,
i drobiąc grzanki do śmietanki
karmi baranki z filiżanki
filutka z filigranu.

Nie jestem znawcą, te słowa piszę bardziej bazując na emocjach - ale sądzę, że dziś mało jest poezji zbudowanej z prostych fraz, sięgającej wysokich półek.
Inną cechą Szymborskiej - zarówno osoby, jak i jej twórczości - jest humor i dystans. Nawet jej najbardziej tragiczne utwory pisane są bez rozdzierania szat i wypłakiwania krwawych łez, a wszystkie inne zawierają dużo humoru, z jej własnym wierszem nagrobnym włącznie (Wieczny odpoczynek / raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup / nie należał do żadnej z literackich grup.). Rzeczywistość i wszystkie jej problemy potrafiła traktować z dystansem, wydawać by się mogło, że świat jest dla niej partnerem do przyjacielskiej, żartobliwej rozmowy. Podobnie postępowała w życiu - starała się nie traktować spraw śmiertelnie poważnie, nie przejawiała ani krzty zadufania, egotyzmu czy pychy.
Napisała mnóstwo zabawnych fraszek. Oto próbka jej twórczości z lżejszego repertuaru:

Oszczędzając trud kochanki

Oszczędzając trud kochanki
Pij herbatę z brudnej szklanki.
Miast okradać krowę z mleka
Dój bliskiego ci człowieka.
Przedłuż szczurom żywot krótki
Powyjadaj z kątów trutki.
Nie męcz aptek i lekarza
Sam znajdź drogę do cmentarza.

Powyższe cytaty zaczerpnąłem z biografii Wisławy Szymborskiej (Pamiątkowe rupiecie, Anna Biknot, Joanna Szczęsna, Znak, Kraków 2012). To spora księga, którą warto mieć na półce, a także warto ją przestudiować. Miejscami przytłacza archiwistycznym szczegółem, ale jak już się wgryźć, wszystkie te szczegóły okazują się interesujące lub nawet frapujące. Polecam!
Tak na marginesie: Szymborska w młodości należała do partii, miała także wcale niemały epizod socrealistyczny w swojej twórczości. A Lem? Geneza takich postaw u wybitnych intelektualistów jest zagadkowa, zwłaszcza że potem zazwyczaj wszyscy się z nich wycofywali. Ale to temat na osobne rozważania.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza