Posty

Rodzaje samotności

Obraz
Istnieją różne rodzaje samotności. Dotkliwa i nie do zastąpienia jest pustka po odejściu rodziców. Nawet jeśli rodzice byli już niedołężni i wymagali opieki, więc w żaden sposób nie mogli stanowić wsparcia i nieść pomocy, ich strata pozostawia po sobie lęk. Jest to lęk przed brakiem kogoś, kto kiedyś osłaniał i ochraniał przed światem i jego bezwzględnością, a potem stopniowo stawał się swoim własnym powidokiem, nie tracąc jednak funkcji ostoi psychicznej. Rodzic to ktoś, do którego zawsze możesz przyjść, przytulić się i wyżalić, i który nigdy w takiej sytuacji cię nie odepchnie, lecz przygarnie i pocieszy. Możesz mieć kilka setek serdecznych przyjaciół, ale żaden z nich nie da ci takiej pewności istnienia, jak rodzic. Po stracie rodziców doświadczasz przysłowiowej samotności w tłumie. Nieco innego rodzaju, ale równie wielką stratą jest śmierć ukochanej osoby, z którą spędziło się większość życia, a czasem nawet całe dorosłe życie.

ODSZEDŁ MACIEK PAROWSKI

Obraz
W pierwszej chwili nie mogłem uwierzyć - jak to? Przecież był w dobrej formie, ostatnio ostro pracował nad leksykonem swoich autorów, kontaktował się ze mną w tej sprawie jeszcze dwa miesiące przed śmiercią. Zawał, wylew? Okazało się, że w dobrej formie nie był, bo właśnie przegrywał walkę z nowotworem. Pracował do końca, ścigał się z czasem. Nie zdążył, zmarł nad ranem 3 czerwca 2019. A może podciągnął robotę na tyle, że da się książkę wydać? Mam taką nadzieję, bo byłoby to należne mu zwieńczenie wieloletniej i wielostronnej aktywności. Maciek był w fantastycznym fandomie wszędzie, bo był uniwersalny i chętnie się udzielał.

PIEŚŃ KOSMICZNEGO AOIDA

Obraz
Kiedyś twierdziłem, że aktywny pisarz nie powinien recenzować tekstów innych pisarzy, bo może mieć w tym jakiś interes. Mimo to czasami publikowałem swoje wrażenia z lektur, choć starałem się wypowiadać o zagranicznych twórcach, skrzętnie omijając rodzimy podwórzec. Potem wpadłem na pomysł „recenzji plus”, czyli pozytywnych, no bo pisać o kolegach dobrze to tak jakby wyznawać miłość do bliźniego, a ta wszak naganna być nie może. Ale ów pomysł w końcu przepadł w natłoku codziennych obowiązków, last but not least także z powodu chłodnego przyjęcia przez kolegów po krytycznoliterackim piórze. Jakoś do nich nie trafiało, że recenzje nie miały być nieobiektywne, tylko zorientowane na recenzowanie książek dobrych, bo złych przecież nie warto ani czytać, ani o nich pisać. Teraz pomysł odgrzebałem, tym bardziej że zbliża się pisarska emerytura, niestety. Mam co prawda pomysły na trzy książki (nie będę o nich mówić, bo dobre pomysły miewają gorliwych słuchaczy, także wśród twórców), ale czy...

Nagie pięści czy chytra głowa, czyli kilka oczywistości

Obraz
Na oczywistości nasza świadomość jest zaimpregnowana, automatycznie zaliczamy je do sloganów i deklaracji, czyli tzw. trucia, i natychmiast deletujemy z głowy. Czasem jednak warto pochylić się nad truizmami, przyjrzeć się im i ujrzeć z naiwną prostotą dziecka, że przecież... król jest nagi. Wiadomo, że człowiek jest drapieżcą stadnym, czyli zwierzę z niego zarazem groźne i socjalne. W wyniku występowania tych cech musiały w społeczności Homo sapiens wykształcić się mechanizmy zabezpieczające, podobnie jak to się stało w wilczych watahach - z tą różnicą, że wilki mają blokady biologiczne, zaś ludzie dodatkowo napisali zbiory praw i ustanowili sędziów. Jednakże ludzkość wynalazła coś jeszcze - dni poza kalendarzem, kiedy prawa się odwiesza i wszystko wolno - są to okresy prowadzenia wojen. Nie łudźmy się, że obowiązuje jakieś prawo wojenne i że po wojnie rozlicza się zbrodniarzy. Rozliczeń dokonuje zawsze zwycięzca i jest to tylko przedłużenie działań wojennych, coś w rodzaju echa ...

KONGRES LEMO(futuro)LOGICZNY, Wrocław, 28-30.11.2016

Obraz
Wziąłem udział w tym wydarzeniu, które było prawdziwym kamieniem milowym w historii rozważań nad fenomenem Lema. Prof. Stanisławowi Beresiowi, badaczowi Lema i człowiekowi kipiącemu pomysłami, udało się zgromadzić w jednym miejscu imponujące gremium profesorów (oraz naukowców mających ten tytuł w zasięgu ręki), a także pisarzy, filmoznawców, tłumaczy oraz różnej maści lemologów. Następnie w dziewięciu debatach panelowych wystąpili językoznawcy, literaturoznawcy, kulturoznawcy, pisarze, astrofizycy, lekarze, biolodzy, fizycy i matematycy, a także ludzie znający Lema bezpośrednio i z nim współpracujący. Pokazał się także pierwszy (i chyba ostatni) polski kosmonauta, gen. Hermaszewski. Na koniec mieliśmy improwizowaną sesję jazzową, programowo inspirowaną twórczością Lema, a w antraktach muzycy zostali poproszeni o wypowiedzi na tematy egzystencjalne.

CYRK ODJEŻDŻA

Obraz
Prasa co raz donosi w triumfalnym tonie, że kolejne miasto zakazało cyrkowych występów przy udziale zwierząt. No bo przecież biedne zwierzątka się męczą, np. słonie muszą iść gęsiego trzymając się za ogony, potem stają na jednaj nodze, albo - o zgrozo - grają w piłkę. Foki o suchych pyskach kręcą piłkami na nosach, papugi przeklinają, a psy biegają na dwóch łapach. Ekstremalne sztuczki wyprawiają tygrysy i lwy, skacząc przez płonące obręcze, a już całkiem odchodzą od zmysłów, jak treserka wkłada im całą głowę do paszczy, a one właśnie wtedy chciałby kłapnąć zębami! Istne męki. Źródło: https://www.flickr.com/photos/jmpznz/

MIEJSCA, W KTÓRYCH RODZI SIĘ MAGIA, czyli proza poetycko-turystyczna

Obraz
Podczas swoich podróży widziałem tysiące miejsc wspaniałych, brzydkich i takich sobie. Ale czasami, rzadko, trafiałem na takie wyjątkowe miejsce albo znajdowałem się w takiej pobudzającej wyobraźnię sytuacji, że dosłownie zapierało mi dech z wrażenia. To było coś w rodzaju iluminacji - chyba trafiałem na jakieś czakramy geopsychiczne, miejsca w szczególny sposób integrujące się z moją psyche, multiplikujące doznania chwili. Dostępowałem wtedy olśnienia, czegoś na kształt mentalnego orgazmu. Miejsca i chwile - bo przestrzeń jest tu ściśle sprzężona z czasem - które posiadły moc, aby choć na moment trwanie zamienić w życie, podzieliłem pomiędzy cztery żywioły: ogień, wodę, ziemię i powietrze. OGIEŃ Piasek paruje, ziemia paruje, spomiędzy czarnych i żółtych kamieni wydobywa się ciepła wilgoć. Cała góra jest spocona, paruje jak zgrzany, monstrualny koń po galopie. Stęka i jęczy, coś ciśnie ją od wewnątrz, coś tam się przelewa, dudni, co chwilę łomocze jak pędzący pociąg al...