Każdy powie: no, żeby się reklamował. A ja powiem: pewnie trochę tak, ale są lepsze sposoby. Blogu nie wymyślono, on istniał od kiedy istnieje pismo, tyle że wtedy nazywał się „kronika”, dziennik” czy „pamiętnik”, i bazgrało się go piórem na papierze. Teraz wali się w klawiaturę, a niedługo będzie się puszczało wiązki elektroencelograficznie prosto z głowy w sieć. Taka to różnica: kiedyś dzienniki nosiło się do wydawcy, teraz kliknięciem wysyła w świat, no i - uwaga, bo to jest ważna różnica - można natychmiast dostać odpowiedź, a nawet porozmawiać. Takie informatycznie wspierane, nowoczesne Forum Romanum albo plotkarski salonik, zależy co kto mówi. Przy czym nie zapominajcie, blogowicze: czym mądrzej napiszecie, tym mądrzejsze będą komentarze (i vice versa , niestety).